Posty

Już jest! Chemin Mysterieux.

Obraz
Lecę helikopterem nad jakimiś nierzeczywistymi, jaskrawozielonymi lasami. Moją uwagę przykuła tajemnicza ścieżka, mokra i błotnista z odciśniętymi śladami jakiegoś równie tajemniczego pojazdu.
Ślady prowadzące przez tę ścieżkę nagle się urywają przed pniem potężnej jodły, jakby prowadziły do nikąd, jak widać tutaj wszystko jest nierzeczywiste, nawet auta odfruwają.
Ląduje moim małych helikopterkiem na pobliskiej leśnej polanie, to tutaj zaczyna się podróż przez ścieżke, iście psychodeliczną. Po jej 2 stronach rośnie mnóstwo kwiatów o intensywnej odurzającej woni. Chylą się potężne jabłonie, bielunie, ylangi i tuberozy. W oddali majaczą róże i jaśminy. Przeróżne kolory majaczą i świdrują w koło, bo kwiaty nie są tak po prostu białe, mienią się opalizująco-tęczową dziwną aurą. Muszą coś wskazywać, podążam więc dalej.
Dochodzę do miejsca które obserwowałem z helikopteru, stąpam po śladach tajemniczego pojazdu które się nagle urywają, staram się zbadać to miejsce ale moje ciało się bloku…

Świąteczna pożółkła Hotelowa podróż z lat80.

Obraz
To musi być to!- Tak myślałem dawno poznając białokwieciste zapachy utrzymane w charakterystycznym nurcie.
Bo w końcu ten trend nie wziął się znikąd, musiał mieć swój początek.
Od lat 80 istnieje ten charakterystyczny trend uwielbiania baz Schiffa które powstawały z antranilanu metylu i aldehydów. Najpopularniejszy to żółcisty aurantiol- opisywany w tych czasach jako słoneczny kwiat pomarańczy, pachniał podobnie jak sam antranilan metylu, czyli lekko śmierdząco podobnie do skatolu i indolu jednocześnie tylko znacznie trwalej.
No i owszem nie pomyliłem się tylko czemu musiało być tak śmierdząco?
Giorgio Beverly Hills to jeden z najbardziej obrzydliwych i nieprzyjemnych perfum jakie mi dane było poznać. Cała melodia i opowieść jaką Giorgio snuję na mojej skórze to jakieś lękotwórcze przygnębiające smęty wzięte z najciemniejszych zakamarków lat 80.
Lata te często określane są w pop-kulturze jako kolorowe i szalone, ale nie uwzględnia się tego że kolory w towarzystwie trupio upiornej świ…

Świąteczny grzaniec- czyli stwórz Dziewczynę z Pomarańczami.

Obraz
Miałem kiedyś taki projekt, w zasadzie szkic zapachu który kiedyś zrobię. A że ani herbat z cynamonem i plastrami pomarańczy nie piłem zbytnio, ani grzanych win.
Siedząc w tym roku we dwoje przy tym magicznym napoju, nagle przypomniał mi się mój pomysł na świąteczną, zimową, dziewczynę z pomarańczami. Wyjąłem szkicownik i naszkicowałem formułę.
Myślę sobie tak! To jest moja dziewczyna z pomarańczami, pijąc pyszny wonny dzban herbaty z wkrojonymi plastrami pomarańczy, jabłkiem, cynamonem i odrobiną goździków z imbirem.
Kto nie wie jaki cudowny iście hedioniczny to ma aromat, ten musi spróbować takiego eliksiru koniecznie!
W mojej formule akord tego cudownego eliksiru postanowiłem umieścić na sporej dawce piżma, eleganckiego niczym sklep z butami skórzanymi CCC zdjętymi z niewinnych zwierząt. A święta zawsze pachną mi miękkim puszystym piżmem, czasem lekko miodowo-mydlanym, ale zawsze eleganckim. Wiecie to był też znak tej intymnej chwili pomiędzy dwójką osób.
Tak powstała Dziewczyna z…

Z cyklu jak zniechęcić kupujących.- Rozchyl swoje usta jak ryba pragnąca powietrza.

Obraz
Do wpisu zachęciła mnie ostatnia reklama perfum YSL Mon Paris Gold Attraction Edition.
Od jakiegoś czasu występuje ogromny wysyp nadętych rozchylonych usteczek w reklamach, tak usilnie sugerujących pewne niekoniecznie przyjemne skojarzenia zapachowe.
No normalnie jak widzę te ,,rozchylone zmysssłowe usteczka" to ja nie mogę!
Ja nie wiem czy te modelki, czasem o bitchowatej, dziwnej, typowo modelkowatej wychudzonej urodzie jak ryba błagająca o dostęp do wody ich po prostu nie mogą domknąć.
Marketingowcy wykrzywili moim zdaniem pojęcie kobiecości do absurdu, wynaturzając ją i ubierając w jakiś nadęty, sztuczny kostium piorąc mózgi nam i manipulując naszymi wyborami, światopoglądem. Odzwierciedlenie tego znajdziemy w niektórych wpisach osób, piszące teksty o ,,wyzwolonej i zmyssssłowej kobiecości"... najlepiej dychającej oddechem ekskluzywnego Pariiis!!!
Aż słysze ,,zmyssssłowy" oddychający głos Lany Del Rey która jest idealnym przykładem kobiety współczesnej perfumerii i…

Już jest ylang-vanille!

Obraz
Ylang-ylang jedna z najciekawszych ingrediencji perfumeryjnych, nadająca niesamowitego bogactwa do kompozycji, połączono tutaj z kremową słodyczą Tahityjskiej wanilii .
Jagodlin Wonny zwany właśnie ylang-ylang charakteryzuje się ogromną różnorodnością nut. W jego przypominającej lilie orientalne, lekko zwierzęcej woni, można dopatrzyć się akcentów, zielonych, drzewnych, skórzanych i lekko pieprznych oraz słono-morskich co powoduje że zapach ma jedyną w swoim rodzaju przestrzenność, różnorodność i jest składnikiem który nie lubi większość połączeń. To powoduje efekt mieniącego się diamentu pełnego konsonansów i dysonansów tworzących całość.
Ylang-ylang z nad Oceanu Indyjskiego razem z Tahityjską wanilią są jak rodzeństwo stworzone do bycia razem. Zwierzęco biało kwiatowy, narkotyczny aromat ylang-ylang przechodzi płynnie w kremową bazę skąpaną w Tahityjskiej wanilii. Zielone otwarcie z soczystą bergamotką i miękkim białym zamszem prowadzi nas do tropikalnej wyspy na oceanie indyjskim.…

Joy by Dior- Bo wszystko co nowe musi być znienawidzone. Z niedzielnej sumy na basem.

Obraz
Joy by Dior jest chyba najbardziej znienawidzonym zapachem w środowisku ,,miłośników" perfum. Ta sama historia spotkała Gabrielle Chanel w tamtym roku, teraz opinie o nim są dużo przychylniejsze i pokazać się z flaszką Gabrielle nie jest wstyd, ale powiedzieć na grupce że podoba się Joy od Diora już tak, to tak jak powiedzieć w sekcie fanów Porsche że lubi się Fiaty. Za pół roku Joy spotka to samo co Gabrielle, bo w naszym narodzie polskim musi zawsze tkwić coś takiego że każda nowość jest zgnojona. Takimi pomyjami obrzuca się zazwyczaj przyjemne i łatwe w odbiorze zapachy, choć dla mnie Gabrielle jest nie do przejścia ale Joy jest tak prosty, łatwy w odbiorze, że nie rozumiem czemu wszystko co drogie musi być, wytrawne trudne w odbiorze, najlepiej jeszcze zaprawione gorzką wątrobową żółcią co by ,,mięczaków" zwaliło na kolana. Choć przyznam denerwuje mnie to że jest to kolejny już indolowy patetyczny zapach w stylu ciotki na niedzielnej sumie w tafto-satynach i nieświeżym …

Konwaliowe odoranty- stare i nowe.

Obraz
Konwaliowe molekuły są jednymi z najbardziej popularnych i ważnych elementów budulcowych wielu klasycznych perfumowych bestsellerów. Historie konwalii w perfumach przedstawiłem kiedyś w jednym filmiku, dziś na blogu przyjrzymy się profilowi zapachowemu każdej z tych cząsteczek. Do klasycznych molekuł konwaliowych starego typu należą aldehydy konwaliowe- hydroxycitronellal, lyral i lilial. Dotąd nikt nie wymyślił tak perfekcyjnych cegiełek jak te trzy bardzo stare już substancje. Mają one niesamowitą gładkość, dobrze łączą się z wieloma materiałami i tworzą wiele charakterystycznych akordów w znanych perfumach. Mają zdolność wygładzania ostrych kantów i nadawania dyskretnej lekko papierowej świetlistości. W połączeniu z alkoholami różanymi i indolem tworzą gładki dyfuzyjny aromat konwalii.




















Hydroxycitronellal- najbardziej znany i najstarszy aldehyd konwaliowy. Już sam w sobie przypomina nieco jej zapach. Pachnie abstrakcyjną zielonkawą, lekko kremową świetlistością z delikatnym dotykiem…